Nasz smyk, kupiony od Leszka Liszewskiego ma stłuczoną tylną szybę, zniszczony silnik, pogiętą klapę silnika, niesprawną instalację elektryczną.
Historia smyka zaczyna się 10 lat po wojnie, kiedy powstały trzy prototypy: mikrus, meduza i smyk. Smyk miał być szczeciński. Skoro miał być produkowany w fabryce motocykli, trzeba było wykorzystać w nim jak najwięcej produkowanych tam części. Silnik i skrzynia biegów pochodziły od junaka. Ponieważ motocykle nie mają wstecznego biegu, dorobiono specjalną przekładnię, która dublowała biegi. W efekcie smyk miał cztery biegi do przodu i cztery do tyłu. Do smyka wsiadało się odchylając cały przód auta. Z tyłu było miejsce dla dwójki dzieci. Aby dostać się tam, musiały odchylić siedzenie pasażera, ale nie do przodu, tylko w bok. Podobno od tego wzięła się nazwa auta, bo do tyłu trzeba się było przesmyknąć. Smyk miał kosztować 20 tys. zł.
Budowę prototypu ukończono w 1957 roku. Do produkcji trafił jednak mikrus. Wykonano tylko serię próbną smyków – 17 sztuk. Przetrwało dziesięć, nasze muzeum ma dwa.
Smyk, który teraz stoi w muzeum należał do pracownika Szczecińskiej Fabryki Polmo. Pierwszy właściciel mocno przerobił auto. Przedłużył je i wstawił drzwi. Silnik i skrzynię biegów od junaka zastąpił częściami z małego fiata. Zamontował dodatkową wycieraczkę, kierunkowskazy od żuka i wlew paliwa wyprowadzony na zewnątrz. Smyk trafił z czasem do izby tradycji szczecińskiego Polmo. Stanął obok junaków, właściciel zaś dostał w zamian nowego fiata 126 p.
Wyremontowany oryginalny smyk będzie pokazywany w Centrum Handlowym Ferio w Szczecinie. Raiffeisen evolution planuje zakończyć budowę tego centrum handlowego w 2012 r. Centrum stanie na miejscu dawnej fabryki Stoewera, późniejszej Szczecińskiej Fabryki Motocykli i Polmo. Smyk wróci później do muzeum i zastąpi przerobione auto.



