PL DE EN

GT6

Helmut - ostatni lokator zajezdni Niemierzyn

"Niemieckie budy na kołach" - tak jeszcze niedawno internauci na forach dyskusyjnych nazywali te wagony. Rzeczywiście, masywny kształt wagonu Düwag GT6 nie jest szczytem elegancji.

To konstrukcja z drugiej połowy lat pięćdziesiątych XX wieku, modernizowana po kilkunastu latach od rozpoczęcia produkcji. Tramwaje mają 6 osi na 3 wózkach. Pierwszy i trzeci wózek miały silniki, natomiast ten pod przegubem już nie. Do Szczecina trafiły pojazdy z niemieckiego Düsseldorfu, gdzie wymieniano tabor. Nasze miasto musiało sięgnąć po starutkie tramwaje, by wymienić jeżdżące jeszcze dwuosiowe eNki, już niemal niespotykane w innych miastach. Wagony trafiły w 1996 r. do zajezdni Niemierzyn (13 sztuk) i zajezdni Golęcin (19 sztuk). Tramwaje z Niemierzyna miały fotele w kolorze zielonym, te z Golęcina - pomarańczowe. Po zamknięciu zajezdni Niemierzyn wszystkie trafiły na Golęcin.

Miały być tymczasowym rozwiązaniem, a nie chciały zjechać z ulic aż 13 lat. Każdy GT6 był malowany w inne barwy, a to za sprawą reklam, które w latach dziewięćdziesiątych mocno obrodziły. Tylko dwa wagony długo jeździły w oryginalnym malowaniu niemieckim.

Helmuty - jak szczecinianie nazywali GT6 - zadebiutowały fatalnie. Pierwszy kurs tramwaj miał odbyć na linii numer 3. Wyjechał z zajezdni Pogodno i ruszył w kierunku Lasku Arkońskiego. Nie dojechał nawet do placu Rodła. Spalił się wyłącznik nadmiarowy - w trakcji było zbyt wysokie napięcie. O świcie, kiedy w mieście jeździło niewiele tramwajów, podstacja energetyczna doprowadzała prąd o napięciu około 730, zamiast 600 voltów. Idealnie wyregulowany przez Niemców tramwaj nie wytrzymał.

Tramwajarze wspominają GT6 z mieszanymi uczuciami.

- Pomimo wszystko te wagony były dla nas skokiem technologicznym - mówi Edward Boretto, motorniczy z zajezdni Niemierzyn, który przez kilka lat wyjeżdżał helmutami na linie 3 i 11. - Przyjechały z wieloma udogodnieniami, o których nam się jeszcze nie śniło. Miały fotokomórki w drzwiach, wygodną kabinę, ledwo słyszalną przetwornicę statyczną oraz możliwość samodzielnego otwierania drzwi przez pasażera. Niestety, te nowinki powodowały niekiedy sprzeczki z pasażerami. Zarzucali motorniczemu, że przytrzasnął ich drzwiami, podczas gdy kierujący nie miał na to wpływu. Dochodziło do rękoczynów a przez kilka miesięcy wagony nie miały kabiny motorniczego. W Niemczech nikt nawet nie pomyślał o napaści na prowadzącego, u nas takie sytuacje coraz częściej się zdarzały. Dlatego wstawiono drzwi ze ścianką. Wymieniono też siedzenia na plastikowe, zdecydowanie mniej wygodne, bo te oryginalne były bez przerwy cięte. GT6 były komfortowe, choć miały swoje wady. Na pewno pomogły szczecińskiej komunikacji.

Warto też wspomnieć, że wagony miały inne, szersze obręcze, nieużywane w rodzimej konstrukcji. Dlatego po roku 2000 zaczęło się powolne wycofywanie wagonów z linii. Niektóre stanęły przez brak części zamiennych, inne po kolizjach i wypadkach. Najczęściej wagony GT6 można było spotkać na liniach 3, 5, 6 i 11. Niektóre kursowały z doczepami, które także kupiliśmy. Ostatnią linią odsługiwaną przez helmuty była szóstka. Ostatni wagon wyjechał na ulicę 31 marca 2009 roku.

Tramwaje miały zostać na torach, jako pojazdy techniczne do holowania, czy też przewożenia części zamiennych. Niestety i z tego pomysłu zrezygnowano. Zachowały się dwa egzemplarze; jeden stoi w zajezdni Pogodno, drugi o numerze 919 w naszym muzeum. Przeszedł remont i odzyskał oryginalne barwy.

XNie pokazuj powiadomieniaUwaga: Użytkowanie strony WWW oznacza zgodę na używanie plików Cookie. Więcej informacji w polityce prywatności.